fashion | moda, Paris | Paryż

Au revoir Paris

The last two weeks have been very busy for me. I haven’t used my laptop even once. Now, while I am on board and flying back to New York I am finally able to write this post.

As I mentioned in this NYWF post, I was now in Paris due to Paris Fashion Week. Many things have happened. We said goodbye to Summer and welcomed Fall, I got my (24th !) birthday, ran around the city (literally and przenośnie) – exploring city as a runner and model walking between my castings spread in Paris, met my friends and family, had a wonderful time with my agency and agent, worked on the shoots and runway doing fashion show and also I managed to end up a bit sick and swollen because of my wisdom teeth (haha).

Indeed it was busy, now I can say VERY BUSY. This 7 hours flight that I am just flying it is the 1st time for past 2 weeks that I am SITTING in one spot for that ‘long’. Since the very first day of my arrival (September 20th) I needed to go straight from the airport to my friend’s apartment, get ready (against the jetlag) for my first castings and meeting with the agency. Since that Wednesday to yesterday, my day looked almost the same, there was no name of the day, each day was CASTINGday, or  CASTING + workDAY. No matter the weekend, first day of fall or my birthday… Haha yes.. this is how the Fashion Week looks like ;).

Talking about the castings, I (almost) forgot how the castings look like in Paris. I would say that they are a bit different than these in New York, I feel that these Parisian ones are more chic and crowded ;). There are much more girls, a lot of younger models who have just started their career also dress-code is more ‘elegant’ and ‘chic’. Basically BLACK, BLACK, BLACK. Black heels, Black bags, Black trousers, black t-shirts, black dresses. I love this color, but an overdose of anything could be dangerous and tiring :D. I am sooo happy wearing now, while I am writing now my favorite jeans, Nike and hoodie.

Having 10 or even more castings per day could be tiring, but luckily Paris is not exteremely big and most of them I have managed to do by walk, exploring at the same time the city and breathing in Parisian air. Of course I used well developer metro that has a very good system there. I was really lucky with weather, especially I heard from my friends that before my arrival it was miserable, but I brought some sun from NYC and enjoyed the city to the fullest.

I totalny fell in love with my agency! I want to thank amazing head-booker Dominique, my booker David, Sassy, Romain, Thierry, Zanna, Sarah, Tatiana and photographer Roberto who took care of me! I could always count on them, gifted on my birthday, oushed for castings and jobs, called each evening to keep motivated and also they helped me very last day when I had my teeth ‘drama’.

It was very busy time in Paris in terms of work but also manager to have a great time with my mates and family. I met my friend from high-school on the day before my birthday, we celebrated it with the great French wine and Cheeseboard. On my birthday we went out with Mathieu, Val, Anni and Magdalena for amazing Marrocan dinner. Being surrounded with loved people is very important, especially during

Being surrounded with loved people is very important, especially during crazy time of Fashion Week. It would be not the same without my soul mate Ana and my friend and the best host ever – Kasia. Girls you are the best!

I managed also to meet with my family and we had a great evening bike tour around Paris and along Seine River and spent the other evening with home-made apple pie and tea.

It was very good time for me as a runner. Paris has stolen my (runner’s) heart and became number TWO in my ranking of favourite cities (just after New York).  There are so many great places and areas to run that amazed me. Also fall and its crispy mornings are the ones I love the most! Exploring the city running and walking around was unforgettable experience. Sun raises, Seine, Eiffel Tower, Arc Triompf and also (gray) Notre Dame are still on my mind.

French people are lucky also not only becasuse of beautiful capital city but amazing food and coffee. Fresh products on local markets were mouth-watering. I managed to cook few tunes in the evenings so I could enjoy meal with rommates. Also every little restaurant and bar with happy-hours were adorable to hang out with friends.

I want to thank the designers who I could work with during this fashion week. Talbot Runhof – for wonderful show, amazing clothes, special shoot for Eyewear Brand (I will keep you posted! J ); Johanna Ortiz for the lovely Sunday spent together during that gray day together, on set for new SS2018 collection and Junko Shimada for beautiful  Japanese exeperience here to Paris.


Again, thank you METROPOLITAN AGENCY for all care and help during these busy 2 weeks. We  made it! And we will see each other very soon! 😉

Now it is time to go back to New York. New adventures and challanges are waiting ahead of me. Apart from modelling, I will start my first intership ever in my profession as a computer scientist, continue my last year of university and keep on developing my blog. Hopefully there would be some time for myself to not get crazy totally 😉

Ah… I have mentioned about my sickness. Yes there was also time for this (unluckily, or luckily) in Paris. Two days ago my wisdom teeth decided to memorize about itself and made a half-hamster of me. Thanks God I am getting better already and I should be back to normal-looking face in two days. As my friend asked me today „How is your face?” that made me laugh, do not be surprised or offended whenever I ask YOU ‘HOW ARE YOUR FACES?’

I wish you a great day/ night. Whenever you are reading this post.

TBC from NY 🙂

Au revoir Paris!

Minione dwa tygodnie były dla mnie bardzo pracowite. Nie miałam w ogóle czasu na korzystanie z komputera. Dopiero teraz, pisząc ten post w samolocie, w drodze do Nowego Jorku udało mi się po raz pierwszy otworzyć laptopa ;).

Tak jak wspomniałam w poście o Nowojorskim Tygodniu Mody, ostatnie 2 tygodnie spędziłam w Paryżu na pokazach w stolicy Francji. Przez ten stosunkowo krótki workes wiele się wydarzyło. Pożeganliśmy lato na rzecz jesieni, obchodziłam swoje 24 urodziny, biegałam (dosłownie i w przenośni) po całym mieście, a to trenując, a to ganiając po castingach i wybiegu.  Spędziłam czas ze swoimi przyjaciółmi, rodziną, agencją. Całość zakończyłam w niezbyt chwalebny sposób, cierpiąc na opuchnięcie od mojego zęba mądrości (po raz kolejny! :/)

To był szalony okres, teraz patrząc na niego z perspektywy czasu widzę jak bardzo. Siedząc obecnie w samolocie i pisząc ten post, jest to pierwszy od dłuższego czasu moment, kiedy SIEDZĘ w jednym miejscu przez bitych kilka (7) godzin. Od samego początku mojego przylotu do Paryża (20 września) byłam w ciągłym pędzie. Już pierwszego dnia pomimo zmęczenia z różnicy czasu i podróży, musiałam iśc na pierwsze castingi i spotkać się z agencją. Od tamtej środy kązdy dzień niemal wygładał tak samo. Mijał pod znakiem castingów bądź castingów i pracy. Tak właśnie wygląda Fashion Week, dnie się zlewają i nie mają nazw, weekendy nie istnieją ;).

Odnośnie castingów; niemal zapomniałam jak castingi wyglądają w Paryżu. Według mnie są one inne niż te w Nowym Jorku. Są zdecydowanie bardziej zatłoczone, jest bardzo dużo młodziutkich modelek (16-17 letnich) stawiających swoje pierwsze kroki w modellingu. Dziewczyny ubrane są od stóp do głów na czarno.  Lubię czerń, ale po dwóch tygodniach noszenia dzień w dzień czarnych bluzek/spodni/sukienek/spódniczek/żakietów/butów, ten kolor mi obrzydł. Nadmiar czegokolwiek nie jest wskazany. Nawet nie wiecie jak bardzo cieszę się siedząc teraz moich ulubionych jeansach, bluzie i NIKE’ach ;).

Prakycznie codzinnie miałam 10 lub nawet więcej castingów. Na sczczęście Paryż nie jest ogromnym miastem (porównując np. do Londynu) więc większość z casatingów można było zrobić na spokojnie pieszo lub poruszając się w razie potrzeby dobrze rozwiniętą siecią metra. Miałam farta z pogodą, ponieważ przed moim przyjazdem słyszałam, że nie rozpieszczała, a przez te 2 tygodnie aura rozpieszczała, więc pomiędzy castingami można było spacerować i rozkoszować się miastem.

Pokochałam moją agencję METROpolitan. Wspaniali ludzie, bookerzy oraz agenci Dominique, David, Tatiana, Romain, Sassy tworzą wspaniały zespół. Codziennie wieczorem dzowniono do mnie, aby dowiedzieć się jak się czuję i motywować do działania. Co więcej zorganzowali mi niespodziankowe przyjęcie w agencji z okazji moich urodzin :). Zawsze mogłam na nich liczyć, również kiedy potrzebowałam pomocy i udać się do dentysty.

W przerwie między pracą udało mi się spędzić wolny czas ze swoimi najbliżśzymi przyjaciółmi, rodziną oraz agentami. Spotkałam się z długoletnią koleżanką z liceum świętując moje urodziny przy desce francuskich serów i wina, obchodziłam urodziny w gronie mojej agencji ONE Management. Wiele pozytywnej energii udało mi się naładować w towarzystwie Any oraz najlepszej gospodyni domu i wspólokatorki Kasi. Dziękuję Wam! 😉 Fashion Week potrafi zmęczyć, a towarzystwo bliskich osób naprawdę pomaga.

Jeśli chodzi o bieganie, to Paryż skradł moje serce. Myślę, że znajduje się na miejscu 2 lub nawet 1 mojej listy TOP miast do biegania! Widok Wieży Eiflla, wschodzy słońca nad Sekwaną, Pola Elizejskie na długo zapadną mi w pamięci. Od dawna nie miałam takiej frajdy, niemal każdego dnia moja trasa była nowa i wyjątkowa.

Paryżania mają szczęście mieszkając w tym mieście. Malownicze uliczki i zakamarki można dostrzec niemal w każdej dzielnicy. Jest też wiele przytulnych marketów, knajpek i restauracji idealnych na wino, happy-hours i towrzyskie spotkania.

Dziękuję raz jeszcze mojej agencji Metropolitan za zaangażowanie i pracę podczas tego Fashion Weeka oraz projektantom, dla któych udało mi się pracować, Johanna Ortiz, Junko Shimada, Talbot Runhof. Niebawem ukaże się także specjalna sesja dla Talbot Runhof, którą wykonywaliśmy dzień przed pokazem.

Teraz wróciłam już do Nowego Jorku. Gotowa do działania i ciekawa co przyniesie końcówka roku. Będę tutaj do Świąt Bożego  Narodzenia. Szykuje się pracowity okres, zarówno modellingowo, jak i na moich studiach, zaczynam ostatni rok nauki oraz praktyki w firmie informatycznej, to będzie prawdziwe wyzwanie. Mam nadzieję, że wszystkiemu podołam, mając przy okazji czas dla siebie, bloga i bliskich.

Do usłyszenia niebawem! 🙂

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *