New York | Nowy York, running | bieganie, sport & fitness, travels | podróże

My NYRR experience | Moje doświadczenie z NYRR

That’s a wrap! It is hard to believe but 7 weeks (out of 8 weeks) of NYRR Group Training Sessions have just gone! Time is flying… and so are New Yorker runners 😉

Few weeks ago I wrote about my SHAPE Women’s Half-Marathon I participated in and I mentioned that I was invited to join NYRR and encouraged to take part in their Group Training by Roberto Mandje (NYRR’s coach,
Olympic Runner and also my best friend now! :)). After all I can say that these sessions were the best running experience in my life.

NYRR organize this Group Trainings Tuesdays (Interval workout) and Thursdays (Tempo workout) for early birds at 6.30 am and evening people at 6.30 pm. (at Central Park in Manhattan, Astoria Park in Queens and at Prospect Park for Brooklyn Group).
I have been taking part in the morning Tuesday sessions in Central Park. Each Tuesday, at 6.30 am (except the first one that I could do only in the evening) I gathered with all other runners in New York Road Runner’s RunCentre located at 57th West Street x 7 Avenue (nearby Columbus Circus) to run, train and have fun together. (The NYRR RUNCENTER serves many purposes. It is NYRR’s location for race number pickup, it showcases the latest in education, training, innovation, and it serves as a meeting place …)

Every week, each workout was different but all of them were full of positive energy and speed! And waking up at 5.20 a.m. (that might sound crazy to most of you) to get there on time, was not a problem at all ;).

I was a little bit nervous and thrilled before the first session, as I hadn’t included many interval training into my running before so I was anxious whether I would be able to catch up with these fast runners! That day after arrival to RunCentre we met all together to got to know our names and coaches. We had been divided into 4 groups (according to the average pace). I got into the fastest group due to my half-marathon race time.   Then each session began with similar scenario: all  4 met at NYRR RunCentre, listened to the general speech of Stuart Calderwood (main trainer, great runner, coach and personality who really helped me a lot during these weeks, THANK YOU!) about the purpose and plan for the workout of that day (as each training was different!). Then we proceeded from NewYorkRoadRunner’s RunCentre location towards Central Park South-West corner (just at Columbus Circus) to kick off our training.

Then warm-up as follows: high-knees, butt-kicks, high jumps drills, quick feet etc. and few strides (mix of short, slower jogs and faster ones) to get our body and legs ready for the main training, which every week was different. They combined typical interval workouts, speed trainings, hill runnings, relays and much more! It was always exciting to experience different kind of approach of training.

 

Every day and training were fun! Completely new and absolutely amazing experience for me! Surrounded with amazing people, all around the world, German, French, Spanish, American men and women. I really felt that we are a group and unity so we can do our workouts in the best possible way, smashing it and supporting each other. SKY IS THE LIMIT!

The workouts gave me not only more experience and speed as a runner but also belief in myself, each word heard from coaches (Stuart and Roberto) made me very happy and positive about the running. I totally fell in love with these trainings and people. I miss them so much already. I can’t wait to be back on track in Central Park in September! (I am already counting the days down 🙂 )

Moje doświadczenie z NYRR

Ciężko uwierzyć, ale 7 tygodni wspólnych treningów z NYRR minął jak z bata strzelił.

Poprzednio w moim poście o Półmaratonie SHAPE Half-Marathon, wspomniałam, że po zakończeniu zawodów otrzymałam zaproszenie do przystąpienia do NYRR oraz wzięcia udziału we wspólnych sesjach treningowych od Roberto Mandje (trenera NYRR, byłego olimipijczyka a obecnie również mojego przyjaciela 😉 ).
Teraz, po upływie tego czasu moge śmiało powiedzieć, że było to najlepsze doświadczenie biegowe w moim życiu!

NYRR organizuje te treningi regularnie, wtorki to interwały zaś czwartki do dzień treningu tempowego, dla porannych ptaszków o godzinie 6.30 oraz wieczorami o 18.30 w różnych lokalizacjach (Central Park na Manhattanie, Prospect Park na Brooklynie oraz Astoria Park w dzielnicy Queens).
Ja brałam udział w sesjach porannych, o 6.30 w Central Parku, stawiając się co wtorek w centrum NYRR – RunCentre zlokalizowanym przy ulicy 57th Werst x 7 Avenue, biegając, wspólnie trenując oraz mieć frajdę z innymi! (NewYorkRoadRunner’s RunCentre  – służy jako miejsce spotkań biegaczy, to tutaj można odbierać numery startowe do wszystkich imprez biegowych organizowanych przez to stowarzyszenie. Organizuje również szereg szkoleń i konferencji dla zainteresowanych).

Co tydzień, każda sesja był inna i różniła się pod względem treningowym, ale każda z nich była pełna pozytywnej energii i… prędkości! Zaś pobudka o godzinie 5.20 aby stawić się na czas (co będzie wydawać się szalone dla wielu z Was), nie sprawiało mi żadnego problemu, a wręcz przeciwnie, zawsze nie mogłam się doczekać wtorkowego poranka! 😉

Na początku byłam nieco zestresowana, przed pierwszą sesją, jako, że wcześniej nie wplatałam w swoje treningi biegowe typowych dni z interwałami, dlatego też denerwowałam się czy podołam nadążyć za najszybszymi biegaczami w mieście!
Tuż przed pierwszym treningiem podzielono nas na grupy, zgodnie z tempem poszczególnego biegacza, ja zostałam przydzielona do tej najszybszej (grupy nr 1) oraz zaznajomiliśmy się wspólnie ze sobą oraz z trenerami.


Następnie zawsze zaczynaliśmy sesje według podobnego scenariusza, wszystkie 4 grupy zbierały się w NYRR RunCentre, aby wysłuchać słów trenera Stuart’a Calderwood’a (niesamowitego biegacza, trenera oraz osobowości) na temat treningu w danym dniu. Później ruszaliśmy w kierunku Columbus Circus, 2 przecznice nieopodal, na połudnowo-zachodnim krańcu Central Parku, aby rozpocząć rozgrzewkę.

Wyglądała ona mniej więcej podobnie – serie skipów, wyskoków, przeplatanek, przebieżek, wszystko po to, aby rozgrzać ciało i nogi przed właściwym treningiem, który co tydzień wyglądało inaczej: miałam okazję doświaczyć rozmaite podejście oraz wiele różnych typów jednostek treningowych. Były dni z typowymi interwałami 8x400m, jak i również podbiegi, sztafety oraz dużo, dużo więcej!

Każdy dzień i trening był niezwykły i sprawiał mi dużo frajdy. To było całkowicie nowe i naprawdę super doświadczenie. Otoczona ludźmi z całego świata, Niemcy, Francuzi, Amerykanie, Hiszpanie o wspólnej biegowej pasji. Zdecydowanie było czuć, że tworzymy grupę oraz jesteśmy jednością, wspierając się wzajemnie w pokonywaniu własnych słabości i ustalaniu coraz to lepszych wyników.

Treningi dały mi bardzo dużo, nie tylko wzmocniły mnie i wpłynęły na moją szybkość, ale wzmocniły wiarę w mnie samą jako biegacza, każde słowo z ust Stuart’a, Roberto czy też innego trenera sprawiły, że chcę biegać jeszcze bardziej.
Śmiało mogę powiedzieć, że zwariowałam i zakochałam się w tych treningach oraz ludziach, których tam spotkałam. Bardzo już za nimi tęsknię i nie mogę się doczekać powrotu do Central Parku (już odliczam dni po cichy, bo powrócić pełną parą tam na koniec lata 😉 )!

Leave a Reply

Your email address will not be published. Required fields are marked *